Dolina Bolechowicka i Kobylańska

W drugi dzień maja pogoda w Krakowie znowu dopisała. Stwierdziliśmy jednak, że tym razem - po 45-kilometrowej wycieczce rowerowej, którą odbyliśmy dzień wcześniej - wybierzemy się gdzieś pochodzić. Z domu wykaraskaliśmy się dość późno, bo dopiero po wczesnym obiedzie i postanowiliśmy ruszyć do dwóch podkrakowskich dolinek, z czego w jednej - Dolinie Bolechowickiej- jeszcze nigdy wcześniej nie byliśmy.



Leżące niemalże tuż za granicami miasta Dolinki Krakowskie stanowią jedno z naszych ulubionych miejsc wypadowych. Można tam dotrzeć samochodem w 20-30 minut, a bogactwo krajobrazu obfitującego w wapienne skałki, jaskinie, lasy i widokowe wzgórza pozwala na urozmaiconą i satysfakcjonującą wędrówkę. Do tej pory odwiedziliśmy już kilkukrotnie najsłynniejsze dolinki - Kobylańską, Będkowską i Mnikowską, wędrowaliśmy też przez dolinę Szklarki, dolinę Grzybowską i dolinę Brzoskwinki. Nasz Tato z wujkiem Grześkiem w ramach tegorocznej Ekstremalnej Drogi Krzyżowej pokonali trasę z Krakowa do sanktuarium w Czernej, która prowadziła własnie przez kilka dolinek (Bolechowicką, Kobylańską, Będkowską, Racławki i Eliaszówki) i mimo nocnej pory duże wrażenie zrobiła na nich dolina Bolechowicka. Był to więc dla nas dodatkowy argument, by wrócić tam za dnia i wspólnie podziwiać jurajski krajobraz.



Samochód zaparkowaliśmy na dużym, darmowym parkingu w centrum Bolechowic, skąd za czarnymi znakami szlaku pieszego dotarliśmy aż do Bramy Bolechowickiej - dwóch imponujących skał wapiennych strzegących wejścia do dolinki. 



Dalej wędrowaliśmy za żółtym szlakiem, który prowadził nas dnem doliny, zwężającej się aż do postaci zalesionego wąwozu. Dzieciaki nie próżnowały i wynajdywały sobie dodatkowe atrakcje, jak choćby powalone nad strumieniem drzewo - idealne do ćwiczenia równowagi. 





Po drodze napotkaliśmy też niewielki wodospad, nad którym wypatrzyliśmy taką uroczą żabę:

Po przemierzeniu całej doliny Bolechowickiej doszliśmy lasem i pięknie ozłoconymi rzepakiem polami do czerwonego szlaku rowerowego, który stromym zejściem i imponującym wąwozem poprowadził nas do doliny Kobylańskiej, w której zarządziliśmy przerwę na krótki piknik. Chwilę przed piknikiem przyuważyliśmy w trawach jednego z największych polskich chrząszczy - biegacza skórzastego (co ciekawe, lepiej tego chrząszcza nie drażnić, gdyż jeśli poczuje się zagrożeny może "opluć" swoimi drażniącymi i cuchnącymi sokami trawiennymi - a zasięg tej broni ma naprawdę spory - aż 1 m!).



Posileni przywiezionymi z domu wiktuałami ruszyliśmy kontynuować nasz spacer przez dolinę Kobylańską, tym bardziej że od tej strony jeszcze jej nie znaliśmy. Zazwyczaj w naszych spacerach docieraliśmy zaledwie do skały Okręt i zawracaliśmy, a tym razem mieliśmy do przejścia dwukrotnie dłuższy odcinek. Wapiennych skał w dolinie Kobylańskiej jest zdecydowanie więcej - i bardziej okazałe - niż w dolinie Bolechowickiej, więc próbowaliśmy się na niektóre nieco powspinać, a przy brodzie u wylotu doliny Kacper znalazł skamielinę - odciśnięty w kamieniu odcisk prehistorycznego "ślimaka". 

Chwilę po wyjściu z doliny szlak skręca w lewo, do góry i prowadzi do Karniowic. Tam Kacpra, Olę i Tatę zainteresował wznoszący się na szczycie stromego wzgórza Krzyż Milenijny i postanowiliśmy się tam wspiąć, a Mama, Antek i Anielka poszli dalej szlakiem do Bolechowic. I powiemy wam, że warto było podjąć dodatkowy wysiłek, bo widok na podkrakowskie pola (oczywiście złocące się kwiatami rzepaku) i majaczące na horyzoncie góry był przepiękny. Jakby tego było mało, za krzyżem rozciągało się całe, złote pole rzepaku! Widoki - palce lizać!




Idąc od Krzyża Milenijnego górą, nieoznakowanymi ścieżkami w stronę Bolechowic dotarliśmy tez do znakomitego punktu widokowego tuż nad Bramą Bolechowicką, a gdy już nasyciliśmy się tamtymi widokami, zeszliśmy wąską, nieoznakowaną ścieżką do stóp Bramy. Tam czekała na nas już Mama z Antkiem i Anielką i wspólnie poszliśmy do centrum Bolechowic. 



Przed odjazdem odpoczęliśmy jeszcze chwilę w parku im. Jana Pawła II, podziwiając rodzinę kaczek na uroczym, parkowym stawie. To była bardzo udana i atrakcyjna krajobrazowo wędrówka!

Garść informacji

Data: 2 maja 2019 r.
Forma: Turystyka piesza
Dystans: 10 km
TrasaBolechowice (parking) -> za żółtym szlakiem pieszym Dolina Bolechowicka (Brama Bolechowicka, wodospad, rezerwat Wąwóz Bolechowicki) -> za znakami czerwonego szlaku rowerowego przez "ulicę" Kawiec do Wielkiej Wroniej Baszty w Dolinie Kobylańskiej -> dalej za żółtym szlakiem pieszym Dolina Kobylańska -> (lekkie odejście ze szlaku) Krzyż Milenijny w Karniowicach -> Park im. Św. Jana Pawła II w Bolechowicach - Bolechowice (parking)


Komentarze